Inwestorzy dość długo musieli czekać na pierwsze obiecujące informacje z gospodarki amerykańskiej. Dane o silnym w lipcu wzroście produkcji przemysłowej (o 1% w skali miesięcznej, dwa razy więcej niż oczekiwali ekonomiści, oraz 7,7% w skali roku) wywołały ożywioną reakcję na światowych giełdach akcji. Odnotowały one pierwszą silniejszą zwyżkę po dwutygodniowym okresie podążania głównie na południe.Można mieć jednak poważne wątpliwości, czy tak dobra reakcja inwestorów – którzy zignorowali przy tym opublikowane równolegle słabe dane dotyczące amerykańskiego sektora nieruchomości (o nim poniżej) – stanowi wstęp do bardziej trwałej poprawy nastrojów. Jednorazowy dość silny wzrost produkcji jeszcze niewiele oznacza. Sektor przemysłowy jest wprawdzie papierkiem lakmusowym kondycji całej gospodarki, ale trzeba pamiętać, że w przypadku USA ma on w niej tylko kilkunastoprocentowy udział, a ponadto wielu ekonomistów jest przekonanych, że w kolejnych miesiącach jego dynamika będzie słabnąć, dostosowując się do ogólnego trendu.
Na razie wciąż trzeba raczej zakładać ostrożny scenariusz, czyli zdecydowanie wolniejszy niż na początku roku rozwój w USA w kolejnych miesiącach. Bardzo prawdopodobne, że taki scenariusz jest już wkalkulowany w wyceny akcji i innych aktywów. Z jednej strony może to więc ograniczać ryzyko kontynuacji przeceny, jednak z drugiej— do jakiegokolwiek wyraźnego odbicia może być potrzebna cała seria danych makro wskazujących na poprawę.
Dziś z rana europejskie giełdy notowały już umiarkowane spadki.
Home Broker zwraca uwagę:
Ekonomiści ostrzegają, że w kolejnych miesiącach dane o produkcji przemysłowej w USA mogą nie być już tak dobre jak ostatnie z lipca
Szczególnie słaby jest w USA kluczowy segment budownictwa jednorodzinnego. Liczba nowych inwestycji w nim spadła w lipcu do 432 tys. w skali roku, poziomu najniższego od maja zeszłego roku
Rynki nieruchomości
Liczba rozpoczętych inwestycji w budownictwie mieszkaniowym w USA wzrosła w lipcu o 1,7% w stosunku do czerwca, do 546 tys. obiektów w skali roku, ale to jednak mniej niż oczekiwano. Słabe są też perspektywy – liczba wydanych pozwoleń na budowy zmniejszyła się o 3,1%, do 565 tys. W porównaniu z lipcem 2009 r. liczba rozpoczynanych inwestycji była mniejsza o 7%. Zatem zamiast gospodarkę ożywiać, budownictwo jest jej ciężarem.
Władze USA zdają sobie sprawę z problemu. Wiedzą też, że przyczyna tkwi w systemie finansowania tego rynku. Mimo niskich stóp procentowych Amerykanom trudno jest teraz uzyskać czy zrefinansować kredyty hipoteczne. Na zwołanej w Kongresie konferencji w sprawie przyszłości Fannie Mae i Freddie Mac, zbankrutowanych gigantów zajmujących się refinansowaniem rynku nieruchomości, sekretarz skarbu USA Timothy Geithner zapewniał, że choć system trzeba zreformować, to rząd nadal widzi dla siebie miejsce jako oferującego wsparcie i gwarancje dla kredytów.
Katarzyna Siwek
Home Broker
| « poprzednia | następna » |
|---|



