Ceny nie drgnęły, mimo że kupiliśmy znacznie więcej mieszkańW 2010 roku wartość przeciętnego mieszkania praktycznie się nie zmieniła. Może to dziwić, szczególnie że na przestrzeni ostatnich 12 miesięcy zdolność kredytowa przeciętnej rodziny wzrosła o 53 tys. Wzmożony popyt spotkał się jednak z rosnącą podażą, co skutkowało stabilizacją po kryzysowej przecenie. Kolejny rok może przynieść kontynuację tego trendu.
Jeszcze 12 miesięcy temu nikt nie spodziewał się powrotu do szalonych wzrostów cen, ale i prognozy wieszczące dalszą korektę cen okazały się nietrafione. W 2010 roku banki stopniowo odkręcały kurek z pieniędzmi, a deweloperzy śmielej rozpoczynali nowe inwestycje. W efekcie można pokusić się o stwierdzenie, że w zeszłym roku na rynek nieruchomości osiągnął względną równowagę pomiędzy podażą i popytem na mieszkania.
Add a comment




57% Europejczyków i 52% Polaków mieszka w domach jednorodzinnych. W Polsce o cztery razy mniej niż w Europie jest budynków szeregowych i „bliźniaków”. W miastach na jeden dom jednorodzinny przypadają w kraju prawie cztery mieszkania. Jest to blisko trzykrotnie więcej niż w Unii ale dwukrotnie mniej niż na Słowacji.
Co dwudziesty deweloper pozwala na zapłatę za mieszkanie już po tym jak lokal powstanie mimo że umowę podpiszemy na wczesnym etapie realizacji projektu. Kupujący płaci więc za gotowy produkt, a nie obietnicę jego wybudowania. Dodatkowo taka forma zakupu pozwala na osiągnięcie nawet 100% zysku, gdy mieszkanie zdrożeje jedynie o 10%.
Zmiany w aranżacji, atrakcyjniejsza cena, a nawet dobudowanie balkonu to tylko kilka z ustępstw, o które znacznie łatwiej u mniejszych deweloperów. Wszystko dlatego, że w niewielkich firmach negocjacje podejmuje się z osobą postawioną wyżej w hierarchii firmy niż przeciętny handlowiec dużego dewelopera.
Skrócenie czasu potrzebnego na sprzedaż mieszkania, wzrost liczby zawieranych transakcji i niewielki realny spadek cen - tak powinien wyglądać przyszły rok na rynku mieszkaniowym. W 2011 mniej popularne powinny być duże mieszkania w drogich dzielnicach. Na rynku będą za to brylować lokale dwupokojowe.
Ale tylko pod warunkiem, że zarabiasz co najmniej 10 tys. zł netto, a wniosek o kredyt hipoteczny składasz w Banku BOŚ. Na około 130 zł kredytu zamieni się złotówka w Banku Pocztowym, a na 120 zł w PKO BP i Getin Noble Banku.